Wielka Sala. Śniadanie. Jak co dzień. Hermiona była szczęśliwa. Voldemort nie żyje. Chociaż jak może nie żyć skoro nie był do końca człowiekiem...?W każdym razie już go nie ma. Siódmy rok nauki. Chociaż tak naprawdę ósmy. Czemu? Bo Hermiona, Ron i Harry rok temu zamiast iść do Hogwartu, wyruszyli na poszukiwanie horkruksów. Znaleźli je. Pokonali go. A teraz? Większość osób z jej rocznika postanowiło dokończyć szkołe, bo przez wojnę nie dokończyli roku. Nawet bliźniacy postanowili w końcu ukończyć Hogwart. Porzucili szkole jak byli na siódmym roku, a teraz nie było żadnych obaw, interes szedł im idealnie, więc dali sklep pod opiekę Lee Jordana. Teraz powtarzali klasę Ron, Harry, Hermiona, Dean, Neville i paru innych gryfonów, większość krukonów i puchonów... I paru ślizgonów. W tym: Pansy Parkinson, Blaise... I Draco. Draco Malfoy. Na początku września ślizgoni byli tacy jak zawsze; wredni i okrutni. Zachowywali się jakby nic się nie stało. Żadnej wojny. Może dlatego że ich rodzice w większości śmierciożercy nie mieli już przywódcy, a oni wszyscy zachowywali się zawsze. Tego październikowego ranka wleciała chmara sów. Rzucały swoim właścicielom listy, paczki, gazety. Gryfonka dostała prenumeratę Proroka i list od matki i ojca .List zostawiła sobie na później. Wzięła do ręki Proroka i zaczęła czytać. Na pierwszej stronie było umieszczone zdjęcie a pod nim wielką czcionką było napisane:
czwartek, 27 grudnia 2012
Prolog
Wielka Sala. Śniadanie. Jak co dzień. Hermiona była szczęśliwa. Voldemort nie żyje. Chociaż jak może nie żyć skoro nie był do końca człowiekiem...?W każdym razie już go nie ma. Siódmy rok nauki. Chociaż tak naprawdę ósmy. Czemu? Bo Hermiona, Ron i Harry rok temu zamiast iść do Hogwartu, wyruszyli na poszukiwanie horkruksów. Znaleźli je. Pokonali go. A teraz? Większość osób z jej rocznika postanowiło dokończyć szkołe, bo przez wojnę nie dokończyli roku. Nawet bliźniacy postanowili w końcu ukończyć Hogwart. Porzucili szkole jak byli na siódmym roku, a teraz nie było żadnych obaw, interes szedł im idealnie, więc dali sklep pod opiekę Lee Jordana. Teraz powtarzali klasę Ron, Harry, Hermiona, Dean, Neville i paru innych gryfonów, większość krukonów i puchonów... I paru ślizgonów. W tym: Pansy Parkinson, Blaise... I Draco. Draco Malfoy. Na początku września ślizgoni byli tacy jak zawsze; wredni i okrutni. Zachowywali się jakby nic się nie stało. Żadnej wojny. Może dlatego że ich rodzice w większości śmierciożercy nie mieli już przywódcy, a oni wszyscy zachowywali się zawsze. Tego październikowego ranka wleciała chmara sów. Rzucały swoim właścicielom listy, paczki, gazety. Gryfonka dostała prenumeratę Proroka i list od matki i ojca .List zostawiła sobie na później. Wzięła do ręki Proroka i zaczęła czytać. Na pierwszej stronie było umieszczone zdjęcie a pod nim wielką czcionką było napisane:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czemu nie piszesz?
OdpowiedzUsuń